Podsumowanie wyprawy dookoła Polski

Podsumowanie wyprawy dookoła Polski

Po powrocie z wyprawy nagle okazuje się, że najtrudniejszym jej etapem staje się stworzenie podsumowania. Znalezienie czasu na zredagowanie tekstu, wyselekcjonowanie zdjęć, ich obróbkę... Tym bardziej, że wolnego czasu nigdy jakoś nie ma, a jak jest, to pożytkuje się go, goniąc kolejne kilometry na moim BH.

Fakty

Na początek trochę suchych danych, żeby zaspokoić ciekawość pokolenia tl;dr:

  • Dystans: 4810km.
  • Czas: 29 dni,
  • Przewyższenia: ok 35 000m,
  • Średnio dziennie: 166km.
  • Czas w siodle: ok. 220h, czyli średnia prędkość 22km/h, ale w tym robienie zdjęć, czasem zwiedzanie itd.
  • Wydana kasa: około 2500zł licząc tylko i wyłącznie rzeczy kupowane w trakcie: jedzenie, popsuty sprzęt (opona, dętki, ładowarka, powerbank), noclegi w hostelach.

Oraz mapa z podziałem na poszczególne odcinki:


Czy było trudno? Wydolnościowo o dziwo nie, ale pewnie ma to związek z dość rzetelnym przepracowaniem zimy i wiosny. Fizycznie tylko przez pierwszy tydzień, gdzie musiałem odespać pracę po nocach, żeby zdążyć przed wyprawą oddać zlecenia. Psychicznie jak zwykle rewelacja - nie pojawiały się chwilę zwątpienia, a miłe były tłumy ludzi kibicujące na Endomondo, Stravie czy Wykopie.

Na wyprawę dało się spakować w jedną torbę Apidura 17.5 litra. Dość droga zabawka, ale warta swojej ceny. Nie było, ani za dużo, ani za mało. Poniżej na zdjęciu jest co zabrałem ze sobą i w sumie wielkich zmian nie wymaga. Paru rzeczy można by się jeszcze ewentualnie pozbyć.


A tak wyglądał objuczony osiołek z całością dobytku, który ważył około 8-10kg w zależności od tego ile żarcia napchane itd. I tak - jeżdżę z jednym bidonem tylko.


In plus

Ludzie - zarówno osoby, które mnie nocowały (czy to z couchsurfing.com, warmshowers.org, czy wykop.pl), wspierały po drodze, służyły radą, a nawet było takich dwóch szalonych, co gonili mnie samochodem przez kilkadziesiąt km, żeby zjeść ze mną obiad. Nocowałem głównie u takich dobrych dusz właśnie i polecam to wszystkim. Można spotkać mocno zakręconych ludzi. W hostelu pani na recepcji powie Wam: "pokój numer 20, życzę spokojnej nocy" i tyle, pod namiotem możecie sobie pogadać sami ze sobą, a stąd prosta droga do obcięcia sobie ucha i wiarę w bycie reinkarnacją Elvisa. Sporo ciekawych zasłyszanych historii, impreza w Elblągu z Kaśką i jej znajomymi, która dwa dni później leciała jechać rowerem przez Chiny, opowieści o wyprawie dookoła świata... Mnóstwo ludzi, mnóstwo historii.

Przyroda - czy raczej ogólne widoki. Nigdy nie dorównamy widokami Norwegii, Islandii, Szwajcarii i wielu innym krajom, ale jak zobaczycie na zdjęciach, nie ma się czego wstydzić. Jest urokliwie i jeżeli ktoś ma ochotę wyrwać się z miasta to braknie mu życia, żeby pozwiedzać takie miejsca. Warmia i Mazury oraz Dolnośląskie zdecydowanie wygrywają. Pomijam Małopolskę z Tatrami, bo to wybitnie nierowerowe tereny.

Poziom trudności - nie było to pasmo samych zachwytów, nie było zawsze kolorowo, ale przy odpowiedniej dawce samozaparcia i potrenowaniu wcześniej da się to zrobić. Nie jest to wyczyn dla herosów, szczególnie jak ktoś wybierze trasę nieco łatwiejszą niż moja, bo nie przebiegającą przy granicy, gdzie drogi momentami okropne lub żadne, a na południu góry. Jeżeli komuś marzy się taka wyprawa polecam spróbować. Nie spróbujesz - nie dowiesz się, a to nadal Polska, więc wrócić do domu można.

Brak robactwa - poza Terespolem, gdzie mnie i @oskar1100 pożarły potężnie te krwiopijcze samiczki zwane pieszczotliwie komarami, cała wyprawa obyła się bez użądleń, pogryzień lub nawet wzbogacania diety białkiem z przypadkowo połkniętych much.

In minus

Pogoda - dość niesprzyjająca, bo pierwszy tydzień to upały 30+, następnie 2 tyg. deszczu i wiatru, a na koniec znów tydzień upałów po 30+. Optymalnej pogody było może kilka dni. Dałoby się trasę przejechać szybciej, ale noclegi były zaplanowane w większości wcześniej, więc odcinki dzienne nie miały wielkiego pola manewru. Wiadomo, że przez miesiąc w trasie nie ma co liczyć na cuda, ale jazda w upale lub przy 15 stopniach i rzęsistym deszczu trochę przeszkadza. Jednak wystarczy zacisnąć nieco zęby.

Drogi - ten przytyk głównie do Lubelszczyzny, gdzie gdyby asfalt kładli zaborcy, to byłby to ostatni remont tych dróg. Drogi krajowe ok, przy granicy nie ma ludzi, sklepów i uczciwych dróg. Drugie najgorsze drogi to Lubuskie przez aberrację jaką jest uwielbienie bruków.

Zabytki - nie ma ich tak wiele, jeżeli są to głównie kościoły, a jak to u nas bywa wszędzie nawalone dookoła reklam, słupów, budynków jeden przy drugim itd. Dodatkowo, co już jest szczytem materialistycznego podejścia, kościoły często bywają zamknięte, żeby ktoś go otworzył do zwiedzania trzeba zadzwonić i przyjedzie pan, który za 50zł otworzy wejście. Ja rozumiem, że może nie całkiem, ale choć krata przez którą można podziwiać środek powinna być ogólnodostępna.

Wujek Google - machlojki z wprowadzaniem nowej wersji map Google'a, które pozbawiły mnie sporo nerwów, czasu i snu.

Uwagi

Brak komputerów, Internetu - o ile nie było mi to potrzebne do szczęścia, to było potrzebne do robienia relacji (co się udało raczej słabo) i planowania tras, które utraciłem przez Wujka Google'a. Często jedyne co ludzie mają to jakiś net w Play 2GB i samego netbooka albo samą komórkę. Jak się człowiek wyrwał z Krk, to było jednak jakimś zaskoczeniem, że można nocować u ludzi, którzy nie maja komputera, a wcale nie było to powodowane biedą.

Jak padnie bateria/powerbank to lipa - jak wiadomo "trening bez Endomondo to nie trening", a tak na serio to człowiek chciałby mieć ten ślad, gdzie był. Poza tym w moim wypadku jazda wg ściśle wyznaczonej trasy była wymagana, więc gdy zepsuł się powerbank w Szczecinie zaczęły się poważne kombinacje jak uratować dzień.

"Hostel jest tańszy niż trumna" - czyli zasada, którą powinien kierować się każdy kogo o zmroku dopada burza. Można zacisnąć zęby i jechać, ale jest cholernie duża szansa, że kierujący samochodem Cię nie zauważy i wjedzie w tyłek.

Szalenie mało rowerzystów - przez całą wyprawę, poza ludźmi, którzy jechali ze mną, spotkałem może z 15 rowerzystów, a z 5 osób z bagażami. Wydawało się to dziwne, szczególnie nad morzem. Nie było też zbytnio do kogo się podczepić na trasie, więc w 98% przebiegała samotnie.

Wstęp, rozwinięcie... Zakończenie?

Robi się z tego, moi drodzy, ściana tekstu, więc może na razie wystarczy... Na dole, poniżej komentarzy, można zobaczyć fotki - odsiane z jakichś 5000. Owszem, były obrabiane na chybcika i hurtem, żaden ze mnie artysta. Kolory nie te, jasność i ostrość nie ta - bywa. Kręcę trochę na rowerze i to tyle, a przy okazji czasem wyciągnę aparat. Nie znam się na fotografii, sprzęt mam jaki mam, a umiejętności fotografowania i obróbki pełzają po dnie niczym olimpijska forma jamajskich bobsleistów. Niestety nawet gdybym umiał, to nie mam czasu się tym lepiej zająć.

Wielkie podziękowania należą się wszystkim, którzy w ten czy inny sposób mi pomogli, a szczególnie zaś tym, co zadbali, aby na łeb mi nie padało, zaoferowali łóżko do spania, etc. Jak również tym co przez mniejszy lub większy fragment trasy towarzyszyli mi w drodze.

PS. Ten wpis zostanie rozbudowany, o treści, które pojawią się w AMA na portalu Wykop.pl, z którego to ludzie pomagali jak mogli, no i kibicowali również jak mogli.


Podsumowanie wyprawy dookoła Polski

Sporo zdjęć, sporo i tak zostało odsianych. Polska jak długa i szeroka.

Kościół w Jaszczurówce
Moja pierwsza fanka
Białka
Zamek Dunajec w Niedzicy
Podjazd za Piwniczną
Pierwsza z wielu cerkwi na wschodniej ścianie
Wodospad w Iwli
Wisłok i sarenka w mojej rodzinnej Przybówce
Rezerwat przyrody Prządki
Jedna z Prządek
A krówka robi muuu i daje mleko
Bieszczadzkie rozumienie dobrego asfaltu (choć przez 90% czasu było ok)
Jedna z lepiej zachowanych bieszczadzkich cerkwi
Rzeka Osławica
T-34 w Baligrodzie
Wielka pętla bieszczadzka i pomnik Karola Świerczewskiego
Austriak Patrik, z którym zrobiłem kilkadziesiąt km
San
Jak widać Bieszczady to nie tylko sama natura
Karzimierz Nowak, czyli największy kozak wśród rowerowych podróżników
Cerkiew w miejscowości Szeginie na Ukrainie
Takie to flagi można zobaczyć kilometr od granicy z Polską
Korki
Cerkiew
Jeden z ładniejszych pomników jakie widziałem w życiu
Tak, przy wschodniej granicy łatwiej o cerkiew niż o guza
Witajcie lubelskie równiny
Szosa, bagaż, 8 barów w oponach i przyjaciel bruk
Pola po horyzont, równo po horyzont
A mówią, że Białystok nie istnieje
Jakimś cudem 1000km wybiło równo w miejscowości Ameryka (obok jest Korea)
Suchomiła
Bug
Pełno maków
Niedaleko Sobiboru
Alejka pamięci w byłym obozie zagłady w Sobiborze
Bunkry w Łobaczewie koło Terespola
Tak, tak, lubię czołgi
Z @oskar1100 i pana od języka chachłackiego, który się z nami ścigał
Janów Podlaski
Bug po raz drugi
Góra Grabarka, ale nazywanie tego górą, to gruba przesada
Cerkiew na Grabarce od środka
Coraz ciekawsze kolory
Dzięki Google Maps, za kilka kilometrów drogi pożarowej, a potem bruku
Cóż poradzić, że w Polsce większość zabytków to świątynie
Dobrze posiedzieć przy żubrze
Żubroń czyli krzyżówka krowy i żubra
Klępa, czyli samica łosia
Pan łoś niestety był nieobecny
Dzikie dziki
Ech, teraz to już czuję się jak debil opisując to zdjęcie
Jeleń
I trochę bardziej szalony jeleń
Fiordy jadłymi  z ręki w Norwegii, żubry były zbyt leniwe
Inny jelonek
Park w Białowieży
Pałac - najstarszy budynek w Białowieży
Kto wie (bez sprawdzania w Google) co znaczą niebieskie dachy?
Narew
Wsi spokojna, wsi wesoła
Po raz kolejny dzięki Wujku Google
Pierwsza awaria, która na Wykopie niechcący zrobiła małą aferę, bo myślano, że mnie coś rozjechało
Kruszyniany - najstarszy meczet tatarski w Polsce
Zachód słońca pod Sokółką
Wszedłem po ciemku do bunkra i w tej dziurze zakończyłbym wycieczkę
Litwo, ojczyzno moja...
Niedaleko trójstyku polsko-litewsko-rosyjskiego
Ogrodzona granica rosyjska, którą można przekroczyć metr dalej
Ot technologia w rosyjskim wydaniu - kamerka na brzozowym pniu
Warmia i Mazury - przepięknie tam jest
Most w Stańczykach - jedno z
A taki jest widok z góry
Dawniej był to most kolejowy, obecnie nieczynny
Kolejne ujęcie
I jeszcze jedno jakby się komuś jeszcze nie znudziło
Windows XP
Mój dzielny osiołek
Szatan mój i @SokoTheCat
Kościół w Drogoszach
Rzeka Guber
Fajny kumpel, ale nie nadążał
Zdjęcie na Fejsika
Paluzy, gdzie nocowałem u małżeństwa z CS
Nie chce przestać być tam ładnie
Jak mówiłem - 2 tyg. deszczu to i chmurki odpowiednie
Lidzbark Warmiński - a nie wygląda
Tenże Lidzbark i przejażdżka z @galonim
Frombork - widok z świetnej wieży widokowej
Królu prowadź do żula
Malbork i jedna z konkretniejszych ulew w czasie wyprawy
Zamek od frontu
Taki samotny i jeszcze nie wie jaka ulewa zaraz będzie
@morteusz - gość, który jako jedyny przejechał ze mną cały dzień i mókł też razem ze mną
Idzie na burzę, idzie na deszcz
Piękno i straszno
Jedyna pamiątka z Gdańska - znów czołg
Molo w Sopocie (zamknięte dla rowerów i do tego płatne) z @Anubis94
Morze po raz pierwszy
Dobrze robię foteczki dziewczyny?
Słupsk i jakaś jednostka wojskowa, więc zdjęcie zza ogrodzenia
Koniec wycieczki ze mną dla @Wyrewolwerowanyrewolwer
Jak zagospodarować niepotrzebny wagon
Port w Ustce
Bunkry Bluchera w Ustce
Koń jaki jest każdy widzi
Darłowo
Most kolejowy
Konikowo
Morze z prawdziwego zdarzenia
Pomorze
Widok z latarni w Gąskach
Polski sport narodowy
Ekopark Wschodni
Ekopark Wschodni po raz drugi
Wcale nie było go tak łatwo upolować
Kaczków jak mrówków
Muzeum
To samo muzeum
Polskie drogi
I znów będzie lało
Rewal - jedyny niezachmurzony zachód słońca nad morzem
Bida jak sobie muszą kolegów w Sosnowcu szukać
Zaślubiny z morzem
Jazda szosą nie wyklucza szwędania się po lasach
Nie było szlabanu do połamania
Uwielbiam taką architekturę
Wolin
Ktoś mi powie jak się to niebieskie nazywa?
Uchwycone w czasie jazdy, więc słabo z ostrością itd.
Wały Chrobrego w Szczecinie
Zło nadchodzi znad Niemiec
I nadeszło rzeczone zło, a potem otworzyło się niebo
Sielanka, no po prostu sielanka
Najwyraźniej lubią sól
Takie kościoły to tylko podziwiać
Warta
Park narodowy
Połęcko - przeprawa promowa
Ruiny hitlerowskiej fabryki prochu Forst Scheuno
Mieli tam nawet (niezachowane do dziś) teleskopowe kominy chowane pod ziemię
Dzieci to jednak podludzie
Bruk, wszędzie bruk, a ten to i tak jeden z najlepszych
Łuk Mużakowa
Była kopalnia obecnie zmieniona w park narodowy
Do picia się nie nadaje, ale wygląda pięknie
Widok z wieży widokowej
Ależ duma, że od czasów wojny jest i męczy rowerzystów
Trójstyk polsko-czesko-niemiecki
Po czeskiej stronie
Kopalnia odkrywkowa w Bogatyni
Frydlant w Czechach
Drogi to oni mają lepiej zadbane od naszych
Zamek Czocha
Zamek Czocha 2 (oryginalne)
Podziemia tegoż zamku
Łoże, w którym się spało pół siedząc, a kobiety można było pozbyć się poprzez zapadnię
Tak wyglądają bloki po wyprawie
Kolega Piotr, który przyjechał po mnie i potem nocował
Zakręt Śmierci w Szklarskiej Porębie
Okolice Jeleniej Góry
Wspinaczka pod Szklarską
Wodospad Szklarki
I trochę inne ujęcie wodospadu Szklarki
Tak wiem, nie wolno tam chodzić...
Wodospad Kamieńczyka - wniosłem na plecach szosę z bagażem na samą górę!
Chyba ktoś przesadził na zjeździe
Kościół Wang - jedyny taki w Polsce
Patriotyzm niejedno ma imię
Ładnie, nie?
Kolorowe Jeziorka
Pałętał się za mną pewien czas, było mu nie dawać żarcia...
Wykopki wiedzą o co chodzi
Dwa czarne szatany
Park Narodowy Gór Stołowych
Droga stu zakrętów
Widok z Błędnych skał
Błędne skały - labirynt
Zalany fragment labiryntu
Panorama czeskiej strony
Mosty, czołgi, gotyckie budowle - jestem przewidywalny
Witamy upały
Kto chodzi do takiego kościoła pośrodku niczego?
Wodospad Wilczki - wodospady też lubię
Śnieżnicki Park Krajobrazowy
Urokliwie
Okolice Jawornika w Czechach
Nadaj Czechy
Pięknie, pieknie
Nysa
Bohater Związku Radzieckiego
Coraz bliżej domku
Kubalonka jak dobrze @emtei zauważył
Tu z @cree mamy już fotkę z #rowerowykrakow
Krowiarka - życiówka na tym odcinku mimo bagażu i miesiąca jazdy w nogach
Na hejnał zdażyłem! Tadam!